Pani sprzątająca podchodzi do szefa banku i mówi:
– Proszę mi przekazać kombinację do sejfu.
– Czy pani zwariowała?!
– Skądże, po prostu mam dość tracenia trzydziestu minut na włamywanie się do tego diabelskiego skarbca, który sprzątam w pięć minut.
Pani sprzątająca podchodzi do szefa banku i mówi:
– Proszę mi przekazać kombinację do sejfu.
– Czy pani zwariowała?!
– Skądże, po prostu mam dość tracenia trzydziestu minut na włamywanie się do tego diabelskiego skarbca, który sprzątam w pięć minut.
Na klatce schodowej spotykają się dwie sąsiadki: Krysia i Basia.
Basia: Cześć Krysiu! Dawno cię nie widziałam. Co słychać?
Krysia: Oj, dużo się dzieje. Właśnie wzięłam kredyt na 30 lat na nowe mieszkanie.
Basia: Ojej, to poważna sprawa! I jak się z tym czujesz?
Krysia: Szczerze? Mam mieszane uczucia. Bank powiedział, że teraz mam własne mieszkanie, ale jakoś nie mogę się pozbyć wrażenia, że to bank ma własną Krysię na 30 lat!
Do oddziału banku w trakcie remontu wchodzi zdenerwowany klient i od drzwi już krzyczy na dysponenta:
– Co to jest, co to ma znaczyć?!
Pracownik banku nie wie co jest grane, jednak grzecznie podpytuje:
– W czym mogę pomóc?
– Co to za remonty i malowanie? Po jaką cholerę pomalowano cały budynek?
Pracownik:
– Dzięki temu nasza placówka wygląda ładniej, schludniej, aby nasi klienci czuli się lepiej.
Klient:
– Może i tak, tylko tam przy bankomacie miałem zapisany na ścianie numer PIN i za cholerę nie mogę teraz wypłacić!
W banku dwaj pracownicy poszli na przerwę.
Usiedli przy kawie i zaczęli rozmawiać, o kryzysie w kraju, o sytuacji z kredytami.
Jeden mówi do drugiego:
– Wiesz co, przez ten kryzys gospodarczy, wysokie stopy procentowe to w nocy nie mogę spać. Kręcę się całą noc, myślę, tłumaczę sobie, że to minie, ale z nerw i tak nie mogę zasnąć. Całe noce próbuje i nic.
– A ja śpię jak niemowlę – odpowiada drugi bankowiec
– No co Ty, naprawdę?! – jak to możliwe pyta zdziwiony pierwszy bankowiec
– No po prostu jak niemowlę, całą noc płaczę i drę ryją, a nad ranem z tego wszystkiego walę w majty...
Dyrektor banku idzie po mieście, na rogu ulic, stoi żebrak i wita się:
– Dzień dobry, panie dyrektorze.
– Dzień dobry, zna mnie pan?
– Tak, pracowałem kiedyś u pana, ale mnie pan zwolnił.
Dyrektor idzie dalej, widzi kolejnego żebraka.
– Dzień dobry, panie dyrektorze.
– Pan mnie zna?
– Tak, pracowałem kiedyś w pana banku, ale mnie pan zwolnił.
Idzie prezes dalej, widzi kolejnego żebraka szperającego w śmietniku.
– Dzień dobry, panie dyrektorze.
– Pana też zwolniłem?
– Nie, jeszcze pracuję, to tylko przerwa na drugie śniadanie...
Do dyrektora oddziału banku przychodzi sprzątaczka:
– Dyrektorze, proszę dać mi wreszcie klucze od bankowego sejfu.
– Zwariowała Pani?! – krzyczy dyrektor.
– Nie, wcale nie. Po prostu nie chce mi się już męczyć pół godziny wytrychami. Robię tam porządki w 5 minut. Szkoda czasu.
Bankier zostawił telefon w domu.
Jego żona, po drodze na zakupy postanowiła wpaść do niego do pracy, aby mu go przynieść.
Zbliżając się do gabinetu zastaje go z asystentką siedzącą na jego kolanach.
Stanęła jak wryta i przygląda się sytuacji.
Bankier spokojnie dyktuje swojej asystentce:
"...i na sam koniec, Szanowna Rado Nadzorcza, zwracam kolejny raz uwagę, że nie obchodzi mnie, czy mamy kryzys, czy go nie mamy, czy zmniejszyła się ilość kredytów czy nie, ale dłużej nie jestem w stanie pracować bez drugiego fotela w gabinecie”.
Bankowe call-center.
Kobieta ze słuchawkami w uszach odbiera telefon:
– Dzień dobry, Katarzyna Nowak, Bank Najlepszych Lokat, w czym mogę pomóc?
– Proszę pani, mam pytanie co to jest lokata odnawialna? – pyta klient dzwoniący na infolinie.
– To znaczy, że jak pan włoży i po 3-ech miesiącach pan nie wyjmie, to się panu wydłuży – odpowiada kobieta.
W słuchawce nastąpiła kilkusekundowa cisza. I po chwili słychać odpowiedz klienta:
– No wie pani co, ale aż 3 miesiące to ja nie wytrzymam.
Do banku w Dubaju wchodzi klient z walizką.
Podchodzi do stanowiska, kładzie walizkę na biurku i szepcze na ucho pracownikowi:
– Ta walizka jest pełna pieniędzy. Jest tam 2 miliony dolarów. Chciałbym wpłacić te pieniądze na lokatę.
Na to pracownik odpowiada:
– Nie musi pan ściszać głosu. Bieda to żaden wstyd.
Prawnik oniemiał, gdy usłyszał, dlaczego Pani Kowalska chce rozwodu po tylu latach! 😂
Czytaj więcejPacjent w szpitalu zadbał o każdy szczegół – zobacz, co ze sobą zabrał! 😄
Czytaj więcejKiedy niewinność spotyka się z pomysłowością, rezultat może być naprawdę zadziwiający!
Czytaj więcejJak wygląda odbieranie telefonów u dziadków? Zabawna sekretarka zdradza wszystko! 😄
Czytaj więcej