Dlaczego policjanci nie jedzą ogórków kiszonych?

W przedziale pociągu pasażerowie zaczynają opowiadać dowcipy:

– Dlaczego policjanci nie jedzą ogórków kiszonych?

– Eee?

– Bo im się głowa do słoika nie mieści.

Na to mała dziewczynka

– Wcale nie! Mój tatuś jest policjantem i je ogórki!

Odzywa się milczący dotąd pasażer:

– Chyba z beczki.

Zobacz inne dowcipy z tej kategorii

Pijany kierowca z talentem

Policjant zatrzymuje faceta wyraźnie pod wpływem:

- Czy Pan jest pijany?

- NIE!

- Taa? To proszę powiedzieć alfabet od tyłu!

- zet igrek wu u te es er pe o en em eł el ka jot i ha gie ef e de ce be a

- Jestem pod wrażeniem, ja nie potrafię tego zrobić na trzeźwo!

- Ja też!

Nietypowe wytłumaczenie

Mężczyzna około 40-tki pomykał szosą w swoim nowiutkim Porsche. Kiedy już dwukrotnie przekroczył dozwolona prędkość we wstecznym lusterku zobaczył charakterystyczne czerwono-niebieskie migające światełka. Pewien mocy swojego samochodu ostro przyspieszył, ale wóz policyjny nie dawał za wygraną. Po chwili zdał sobie jednak sprawę, że w ten sposób może przysporzyć sobie wielu kłopotów i zjechał na pobocze. Policjant podszedł do niego, bez słowa sprawdził prawo jazdy i powiedział:

- To był dla mnie długi dzień, zbliża się koniec mojej zmiany, na dodatek jest piątek trzynastego. Mam dość papierkowej roboty, wiec jeśli znajdzie pan jakieś dobre wytłumaczenie na swoja ucieczkę, pozwolę panu odjechać bez mandatu. Mężczyzna pomyślał chwilkę i powiedział:

- W zeszłym tygodniu moja żona zostawiła mnie dla jakiegoś policjanta. Bałem się, że chciał mi ją pan oddać.

- Życzę miłego weekendu - powiedział policjant.

Kiedy każda historia to ściema

Policjant zatrzymał kierowcę, który jechał zbyt szybko.

– Czy mogę zobaczyć prawo jazdy? – pyta.

– Nie mam prawa jazdy. Zostało zabrane, kiedy ostatnio jechałem w stanie nietrzeźwości.

– Czy to Pana samochód?

– Nie, to nie mój samochód. Ten jest skradziony.

– Czy Pan ukradł samochód?

– Tak, tak. Poza tym wydaje mi się, że widziałem dowód rejestracyjny w schowku, kiedy kładłem tam moją broń.

– Czy masz pistolet w schowku?

– Tak, schowałem go po tym, jak zastrzeliłem kobietę, która jest właścicielem tego samochodu i umieściłem ją w bagażniku.

– Czy jej ciało jest w bagażniku?

– Tak Panie władzo.

Policjant skuł kierowcę i zaprowadził do radiowozu. Potem przerażony wezwał posiłki z komisariatu. Kiedy przybyły, jego przełożony, pyta się kierowcy:

– Czy mogę zobaczyć prawo jazdy?

– Tak, proszę bardzo.

– Prawo jazdy jest ważne. Gdzie jest samochód?

– Tam stoi. Auto jest oczywiście moje, tu jest dokument rejestracyjny.

– Tak, to Pana samochód, zgodnie z dokumentami. Czy mogę otworzyć schowek, aby sprawdzić, czy jest tam broń?

– Oczywiście, proszę bardzo, ale tam nic nie ma, dlaczego miałoby być?

– Tak, to prawda, nic nie ma. Czy możesz otworzyć bagażnik? Powiedziano mi, że w środku jest ciało kobiety?

– Tak, nie ma problemu.

– Nic nie ma. Nie rozumiem. Policjant, który zatrzymał Pana, powiedział mi, że nie miał Pan prawa jazdy, samochód został skradziony, że pistolet znajduję się w schowku i trup w bagażniku?

– Twierdził również, że jechałem za szybko?

Powracające ryby

Funkcjonariusz policji wodnej na brzegu jeziora dobrze znanego z doskonałych warunków wędkarskich zatrzymał faceta z dwoma wiadrami ryb:

– Czy ma pan pozwolenie na łowienie ryb w tym miejscu?

– Ależ proszę pana, to są udomowione rybki!

– Udomowione?!

– Tak, co wieczór wyprowadzam te właśnie ryby na spacer w tym jeziorku, żeby sobie popływały. Później gwiżdżę i na ten gwizd one same wpływają do mojego wiadra.

– Co mi pan kit wciskasz! Żadna ryba tego nie potrafi.

Facet popatrzył chwilę na funkcjonariusza, po czym powiedział:

– Wobec tego zademonstruję panu. Udowodnię, że to prawda!

– Dobra, pokazuj pan, ale bez żadnych numerów.

Facet wlał więc zawartość wiader do jeziora, postawił je na ziemi i stoi. Policjant stoi obok zaciekawiony:

– No i co?

– Jak to co?

– Zawoła je pan czy nie?

– Zawoła kogo?!

– No, ryby!

– Jakie ryby?

Zaginięcie męża

Na policję dzwoni zapłakana kobieta:

– Halo! Policja? Mój mąż zaginął!

– Proszę o spokój. Kiedy ostatni raz Pani widziała męża?

– Dziś rano, kiedy wychodził do pracy. Spóźnia się już godzinę!

– Nie ma jeszcze powodów do niepokoju. Może po prostu wszedł do sklepu w drodze do domu?

– No właśnie! Dziś jest 10, odebrał wypłatę!

Policyjna interwencja w kuchni

Do pewnego gospodarstwa domowego w podmiejskiej wiosce przyjechał policyjny patrol na interwencję wezwaną przez sąsiada który usłyszał krzyki.

Policjant po wejściu do mieszkania i wstępnych oględzinach łączy się z komisariatem:

– Komendancie, przyślij proszę ekipę z kryminalnego!

– Szczegóły proszę – odpowiada komendant.

– Ofiara to mężczyzna, lat 25, jego własna matka kilkanaście razy trafiła go kuchennym nożem za to, że wszedł do kuchni na świeżo umytą jeszcze mokrą podłogę.

– Aresztowaliście matkę ofiary? – dopytuje komendant

– Nie Komendancie, niestety podłoga jeszcze jest mokra.

Zaskakująca wymówka

Policjant zatrzymuje kierowcę:

– Dzień dobry, nie zatrzymał się pan na czerwonym świetle. Niestety, będzie mandat...

– Przepraszam bardzo, panie władzo, zupełnie tego nie zauważyłem. Właściwie, to mam daltonizm...

Zaskoczony policjant postanawia odpuścić mandat.

Później, opowiadając o tym zdarzeniu koledze z pracy, komentuje:

– A wiesz co? Dziś natknąłem się na daltonistę, który naprawdę świetnie mówił po polsku!

Kontrola trzeźwości

Pierwszy dzień Nowego Roku.

Policjant na służbie zatrzymuje samochód z młodym mężczyzną za kierownicą.

Wydaje mu się, że mężczyzna wygląda na pijanego.

Policjant myśli sobie, kurczę, skończyły mi się wkłady do alkomatów, ale co tam, wyciąga zwykły balonik z imprezy sylwestrowej i mówi do kierowcy:

– Dmuchaj pan, sprawdzimy trzeźwość.

Mężczyzna dmucha i oddaje sprzęt policjantowi.

Policjant odbiera balonik, wypuszcza powietrze i wącha.

Nie wyczuwa alkoholu.

Próbuje dalej, wypuszczając sobie powietrze z balona na twarz.

W tym momencie odzywa się mężczyzna z samochodu:

– Trudna, ciężka i wymagająca poświęceń ta służba mundurowa?

– No niestety – odpowiada policjant i nadal wdycha powietrze z balonika.

– Bo wie pan, panie władzo, ja to chciałem do wojska, ale nie wzięli mnie niestety...

– A to dlaczego? – pyta zdziwiony policjant.

– Wykryli u mnie gruźlicę i płonicę – odpowiada kierowca.

Może też Ci się spodobać

Kto naprawdę mówi prawdę

Kto naprawdę mówi prawdę

Kiedy wykrywacz kłamstw wkracza do domu, nawet mama i tata mają kłopoty 😆

Czytaj więcej
Sprzątanie sejfu? Sprzątaczka ma praktyczne podejście

Sprzątanie sejfu? Sprzątaczka ma praktyczne podejście

Sprzątaczka w banku nie marnuje czasu – zobacz, co powiedziała dyrektorowi! 😄

Czytaj więcej
Wakacje pod namiotem

Wakacje pod namiotem

Gwiazdy i księżyc są piękne, ale Tomasz przegapił coś ważnego. Sprawdź, co! 😊

Czytaj więcej
Heniu i niespodzianka na dancingu

Heniu i niespodzianka na dancingu

Żona Henia nie była gotowa na to, co wydarzyło się na dancingu. Zobacz, jak to się skończyło! 😄

Czytaj więcej
„Sen niemowlaka” – bankowiec opowiada o swoich nocach

„Sen niemowlaka” – bankowiec opowiada o swoich nocach

Jak kryzys gospodarczy wpływa na sen bankowców? Jeden z nich ma zaskakującą odpowiedź 😄

Czytaj więcej
Amatorzy i profesjonaliści

Amatorzy i profesjonaliści

Egzamin z matematyki trwa, a dziekan odkrywa zaskakującą prawdę o studentach w sali 📚😆

Czytaj więcej
Echo Tęsknoty: Koncert dla Sąsiada

Echo Tęsknoty: Koncert dla Sąsiada

Gdy małżeńskie miłosne powitanie staje się hitem sąsiedzkiej playlisty!

Czytaj więcej