Hotel, recepcjonista zagaja do nowo przybyłej pary:
– Urlop?
– Tak...
– A dzieci państwo posiadają?
– Posiadają...
– A to tym razem państwo nie zabrali?
– Nie zabrali...
– Tylko we dwoje? Romantyczny wypad!
– Tak...
– A kto został z dziećmi?
– Żona.
Hotel, recepcjonista zagaja do nowo przybyłej pary:
– Urlop?
– Tak...
– A dzieci państwo posiadają?
– Posiadają...
– A to tym razem państwo nie zabrali?
– Nie zabrali...
– Tylko we dwoje? Romantyczny wypad!
– Tak...
– A kto został z dziećmi?
– Żona.
Wyjeżdżając na wczasy, facet zostawił swojemu bratu pod opieką kota.
Dzwoni po tygodniu z Mazur i pyta, jak tam jego kot.
– Niestety, przykro mi, ale kot zdechł.
– Ech, musiałeś tak walić prosto z mostu? Przez ciebie będę miał zepsutą resztę urlopu. Mogłeś mi powiedzieć, że kot siedzi na dachu i nie chce zejść. Później zadzwoniłbym za dwa dni, a ty powiedziałbyś, że kot spadł z dachu i leży u weterynarza, a kiedy zadzwoniłbym za kolejne dwa dni, usłyszałbym, że mimo wysiłków weterynarza mój kociak zdechł. No ale cóż, stało się, powiedz mi lepiej, co tam u mamy?
– No więc mama siedzi na dachu i nie chce zejść
Warszawiak wybrał się na wakacje do Zakopanego:
– Oj nie dobrze, nie dobrze... Widzę, że warunki gorsze, niż było obiecane przez telefon... Łazienka brudna, widok na las, a nie na góry... Ale trudno, dla nas najważniejsze, żeby była cisza, spokój i nie było dzieci!
– O, tak, tak...
Skoro świt gości budzą dzikie ryki i tupot małych górali.
– Ej, co to ma być!? Przecież miało tu nie być żadnych dzieci!
– Wszystko się zgadza. To nie dzieci! To szatany wcielone!
Samolot wystartował. Pasażerowie zmierzają na upragnione wakacje. Po chwili, pasażerowie słyszą głos kapitana w głośnikach:
– Panie i Panowie, mamy piękny dzień, pogoda jest bardzo dobra, niebo bezchmurne. Witam na pokładzie samolotu i życzę przyjemnego logu i... AAAAAAAAaaaaaaa!!!!!...
Po kilku chwilach ciszy, ponownie odzywa się kapitan:
– Panie i Panowie, bardzo przepraszam. Wylałem sobie gorącą kawę na spodnie. Powinniście zobaczyć przód moich spodni.
Pod nosem odzywa się jeden z pasażerów:
– To pewnie nic w porównaniu z tyłem moich...
Janek kupił sobie nowy motor.
Od razu pojechał do swojego najlepszego przyjaciela, pochwalić się nowym nabytkiem.
Dręczyła go jedna jedna rzecz.
– Nie wiesz jak często trzeba zmieniać olej?
– Ja to nie wiem, ale szwagier zmienia co 6 lat.
– A co ma?
– Smażalnię ryb we Władysławowie.
Turysta przyjechał na wakacje do Międzyzdrojów.
Na progu wita go gospodyni pensjonatu w którym się miał zatrzymać.
– Witamy w Międzyzdrojach. Proszę wchodzić. Pokażę panu pokój. U nas będzie się pan czuł jak w domu!
– Oszalała pani? Ja tu przyjechałem odpocząć!
Początek wakacji.
Jasiu wpada szczęśliwy do domu, po zakończeniu roku.
Ojciec bierze świadectwo:
– I z czego Ty się cieszysz? Przecież nie zdałeś!
– Jeszcze tylko lanie i wreszcie wolne!
Wrzesień, okres wakacyjny się zakończył.
W galerii handlowej w kolejce do punktu bankowego spotykają się dwaj przyjaciele.
eden pyta drugiego:
– Byłeś gdzieś na wakacjach?
– A w górach ale ci powiem, że nic szczególnego – odpowiada przyjaciel. Po chwili dopytuje:
– A ty gdzie byłeś?
– W Norwegii – odpowiada pierwszy
– Wow, super i co tam widziałeś, jesteś zadowolony?
– Oj bardzo bardzo, widziałem pingwiny, niedźwiedzie polarne itp. – dopowiada dumnie pierwszy.
– A fiordy widziałeś? – dopytuje drugi przyjaciel.
Przyjaciel uśmiecha się i odpowiada:
– Słuchaj przyjacielu, fiordy to mi z ręki jadły.
Rzecz dzieje się w Zakopanem.
Do knajpy wchodzi już dobrze wstawiony Kowalski.
Rozgląda się, ale nigdzie nie ma miejsca, więc dosiada się do samotnie siedzącego przy stoliku pod oknem nieznajomego – również wstawionego dość mocno.
Witają się i Kowalski proponuje po setce, na co nieznajomy przystaje.
Wypijają i zaczynają rozmowę.
– Czy Pan jest stąd? – pyta Kowalski
– Nie, nie jestem stąd, jestem z Kalisza, przyjechałem na wakacje.
– Wow, widzi Pan jaki zbieg okoliczności, bo ja także przyjechałem z Kalisza.
– A z jakiej dzielnicy, jeśli wolno spytać?
– Wrocławskie Przedmieście.
– Ja nie mogę, ale jaja, ja również.
– A z jakiej ulicy, bo ja z Pułaskiego?
– No nie możliwe, mówi Pan poważnie bo ja także tam mieszkam.
– A Pułaskiego ile?
– Dwadzieścia siedem.
Nagle Kowalski podnosi głowę i mętnym wzrokiem przygląda się nieznajomemu.
– Krzysiu ty ty?
– Oj, tato to ty?
😂 Bociany i ich "misje" w różnych miastach – najmłodszy zaskakuje wszystkich!
Czytaj więcejKiedy praca i dom zlewają się w jedno, czasem łatwo się pogubić. Sprawdź, co się stało! 😊
Czytaj więcejSzukając pracy, można trafić na niespodzianki... jak ta dziewczyna 😄
Czytaj więcejMocne czopki na sen? Pacjent prosi o coś słabszego. Zobacz, dlaczego! 😊
Czytaj więcejCo powiedział pasażer, gdy usłyszał przerażenie w głosie kapitana? Jego riposta rozbawiła wszystkich! 😊
Czytaj więcej